Test orbitrek Hop-SPORT HS-55 Elite

W 2017 roku firma Hop-Sport wypusciła na rynek wiele premierowych modeli orbitreków. Jednym z nich jest HS-55 Elite, który to miałem okazję przetestować. Jeżeli więc jesteście zainteresowani moimi wrażeniami na temat tego sprzętu – zapraszam do lektury!

Chociaż HS-55 Elite to propozycja obecna na rynku sprzętu sportowego od paru ładnych lat to dopiero teraz producent wyposażył orbitrek w możliwość podłączenia tabletu czy też telefonu. Idąc z duchem czasu nowy model zaskakuje też wbudowanym komputerem i jego możliwościami. Warto też wspomnieć o dopisku w nazwie: iConsole. Ten nie jest przypadkowy bowiem sprzęt, jak i sama nazwa, ściśle łączy się z aplikacją iConsole i jak zapewnia producent, HS-55 Elite jest w pełni kompatybilny z wyżej wspomnianą apką.

Przejdźmy dalej – nie można nic zarzucić producentowi pod kątem sposobu spakowania modelu. Niemniej jednak duże zamieszanie powoduje fakt, że Hop-Sport postanowił wszystkie elementy konstrukcyjne orbitreka rozłożyć na części pierwsze. Przez to też wiele z nich jest rozdzielonych, a w sytuacji (oczywiście hipotetycznej) kiedy kurierowi zdarzy się upuścić paczkę – może dojść do ewentualnego uszkodzenia któregoś z elementów. Całe szczęście testowany przeze mnie model dotarł do mnie bez uszkodzeń.

Nie można też narzekać na stylistykę orbitreka HS-55 Elite –prezentuje się bardzo dobrze, zgrabnie, ma optymalny rozmiar. Jedynie co może nie trafić w gust niektórych osób to fakt, że plastiki w sprzętach proponowanych od Hop-Sport zawsze są w wysokim połysku, co wedle niektórych, kojarzy się ewidentnie z tandetą. To akurat kwestia gustu.

Wielki minus za montaż a raczej za skomplikowanie całego procesu. Zanim HS-55 Elite zyska swoją ostateczną formę, czeka nas katorżnicza praca, głównie ze względu na wyżej wspomnianą ilość elementów koniecznych do połączenia po wyjęciu z kartonu. Konkurencja Hop-Sport ułatwia użytkownikom zadanie poprzez wstępne zamontowanie niektórych części konstrukcji, niestety w tym przypadku nie można liczyć na takie luksusy. Plusem jest to, że podczas takiego drobiazgowego wglądu w orbitrek można lepiej poznać jego jakość i sposób budowy. Chociaż i tutaj nie wychodzi to na korzyść HS-55 Elite z racji tego, że zarówno same plastiki, jak i spasowanie części odstaje na tle konkurencji i pozostawia wiele do życzenia. Krótko mówiąc, Energetic Body czy Sportop robią to po prostu lepiej.

Całe szczęście mamy do czynienia z kompaktowym rozmiarem orbitreka. To na pewno poprawi humor sporej liczbie użytkowników o przeciętnych gabarytach. Tym osobom na HS-55 Elite będzie się ćwiczyć bardzo komfortowo. Niestety, cała konstrukcja i jej wymiary bledną przy ogromnym kole zamachowym – patrząc z oddali na HS-55 Elite nie da się nie zwrócić uwagi właśnie na ten ponadgabarytowy element konstrukcji.

Jak na razie HS-55 Elite nie wypada w teście zbyt dobrze. Przydałby się więc jakiś walor, plus, korzyść – coś, co sprawi, że warto będzie pochylić się nad pomysłem zakupu HS-55 Elite. I ja taki plus znalazłem – na wielkie uznanie zasługuje komputer. Chociaż i w tym przypadku HS-55 Elite nie ustrzegł się niedociągnięć – moim zdaniem producent nie do końca przemyślał interfejs i sposób wprowadzania i obsługi ustawień użytkownika. Dla użytkownika np. User1 ustawiamy wszystkie potrzebne parametry od wagi po wiek i wzrost. Jesteśmy zadowoleni, zaczynamy ćwiczenia, po czym kończymy trening. Kolejnego dnia zadowoleni wchodzimy na nasz nowy sprzęt celem spalenia kilkuset kilokalorii i tu niespodzianka. Niestety z HS-55 Elite nie ma tak łatwo, ponieważ wyżej wspomniane parametry osoby ćwiczącej musimy podawać za każdym razem gdy uruchamiamy orbitrek. Wprawdzie HS-55 Elite zapamiętuje pewne dane, jednak za każdym razem wymaga ich żmudnego potwierdzania.

Teraz o zaletach HS-55 Elite: jak już wspomniałem, jednym z większych plusów (mimo niezrozumiałego i uciążliwego potwierdzania danych osób ćwiczących) jest komputer. Na pochwałę zasługuje cały interfejs i sposób wyboru programów treningowych. Dużą pomocą są także małe ikonki w górnej części wyświetlacza, które są niezwykle przyjazne dla użytkownika – nie ma konieczności przerywania ćwiczeń, by coś zmienić w ustawieniach. Jeszcze wcześniej wspomniany program iConsole+ dostępny przez Bluetooth bądź USB wnosi swoje walory.

Czas na ćwiczenia i niestety – kolejne rozczarowanie…. Bardzo niewygodna pozycja ćwiczeń wymuszona przesz HS-55 Elite naprawdę nie przypadła mi do gustu. Podejrzewam, że wiąże się to z naprawdę sporym kątem nachylenia płóz, co wpływało na to, że moje mięśnie czterogłowe uda musiały przybrać nienaturalną pozycję. Rozstaw płóz na ok 23 cm również nie wzbudza zachwytu, tak samo, jeśli chodzi o bujanie na boki – dało się je odczuć podczas intensywnego treningu. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy na orbitreku ćwiczy osoba mająca powyżej 180 cm wzrostu – wtedy efekt bujania i braku wygody podczas treningu jest mniej odczuwalny. Plusem są mocne magnesy i związany z nimi mocny opór przy zwiększonym obciążeniu. Choć wad już mamy sporo – nie mogę pominąć jeszcze jednej, jaką jest naprawdę głośna praca orbitreka, szczególnie jeśli chodzi o zmianę obciążenia. Niemniej jednak to jest w przypadku orbitreków dość powszechny mankament. Nieprzyjemny dla ucha dźwięk jest prawdopodobnie wynikiem działania sterownika obciążenia. Dla równowagi resumując – z jakością ćwiczeń nie jest tak źle, jeśli pominie się kwestię nienaturalnej pozycji i bujania. Cały czas w głowie trzeba mieć też fakt, że HS-55 Elite to stosunkowo tani sprzęt – to nieco przyćmiewa plejadę wyżej wspomnianych wad.

Podsumowując, Orbitrek HS-55 Elite nie jest bez wad. Trzeba jednak pamiętać, że model ten sprawdzi się idealnie dla osoby o wyższym wzroście – każdy, kto ma powyżej 180 cm będzie bardzo zadowolony zarówno z wygody ćwiczeń, jak i ogólnej jakości wykonania czy nowoczesnego komputera, w który został wyposażony HS-55 Elite. Niemniej Hop-Sport powinien popracować nad jakością wykonania i sposobem pakowania swoich orbitreków.

 

 

Dodaj komentarz